Dzisiaj
chciałabym się wypowiedzieć na temat pierwszej książki o tematyce LGBT+, która
wpadła mi w łapki oraz jej kontynuacji. Oczywiście jest to pierwsza wydana
książka, bo takie amatorskie opowiadania internetowe się znalazły nie raz w
mojej internetowej bibliotece. Będzie to bardziej wpis typu „dlaczego ta
tematyka jest DOBRA”. Mam mieszane uczucia co do obu części, ale w mojej ocenie
obu książkom należą się brawa.
W polskich
księgarniach takie książki to duża sensacja, bo wiemy dobrze, jakie w naszym
kraju jest do tego tematu podejście. Ciągle osoby innej orientacji niż
heteroseksualna muszą pokazywać i udowadniać, że są normalnymi ludźmi, ich
orientacja nie jest zbrodnią itp. Sama się z tym troszkę borykam, jako literka
B. Ale nie o tym… Literatura o takiej tematyce… W głowach niektórych osób,
które są totalnymi przeciwnikami innych orientacji seksualnych, może się zaraz
pojawić obraz, że to nieodpowiednie, gorszące, a nawet ociekające seksem
książki. Otóż nie, moi drodzy, a idealnym przykładem są właśnie te dwie perełki
od Erica Bella. Bycie "innym" oznacza wiele pytań w głowie, wątpliwości, problemów, zmaganie się z agresją, brak akceptacji ze strony środowiska oraz trudną drogę do samoakceptacji. W Alanie Cole'u nie znajdziecie nic gorszącego czy intymnych momentów!
„Alan Cole
nie jest tchórzem” i „Alan Cole nie tańczy” to książki o tematyce LGBT+,
których autorem jest Eric Bell. Główny bohater w pierwszej części jest
szaleńczo zakochanym nastolatkiem. Tylko w kim zakochanym? Otóż w chłopaku z
jego szkoły. Jednak powiem Wam szczerze, że fakt, iż chłopiec jest gejem, nie
jest tu najważniejszy i nie jest na pierwszym miejscu. Mamy tutaj wiele
postaci, które są zagubione w życiu i w jakiś sposób siebie nie akceptują.
Autor nie skupił się na samym homoseksualizmie (chociaż na tym opiera się
problem samoakceptacji głównego bohatera), ale w głównej mierze na
samoakceptacji, strachu przed tym, co powiedzą inni. Brat głównego bohatera
wydaje się takim typowym złym starszym bratem pokroju tego z „Dziennika
Cwaniaczka”, ale zaskoczycie się w obu częściach. Osobiście chciałabym więcej
Nathana lub przeczytać cały jeden rozdział napisany z jego perspektywy. To moja ulubiona postać razem z Odinem z drugiej części. Do tego ukazuje ta książka Alana, który może woli chłopców, jest mniejszością, ALE jest zwyczajnym chłopcem z podobnymi problemami do tych, z którymi boryka się większość nastolatków. Ma marzenie, talent, dziwne przemyślenia na temat świata... Jak inni! A jednocześnie dąży do bycia sobą.
Książka jest
napisana prostym językiem, niektóre sytuacje są rodem jak z głupawego serialu
dla nastolatek, ale mimo wszystko przyjemnie się czyta. Taka zabawna zależność. Miałam kilka podejść do
obu części, ale to raczej wynikało z lenistwa, bo jak wczoraj przysiadłam do „Alan
Cole nie tańczy” to pochłonęłam drugie pół książki za jednym razem. Czasem ma
się wrażenie, że czyta się jakieś fanfiction na Wattpad, ale jest coś, co odróżnia tę serię
od tych internetowych prac, tylko nie umiem tego dokładnie nazwać. Moje
mieszane uczucia co do historii o Alanie wynikają właśnie trochę z tych głupawych
sytuacji, troszkę z języka, bo jest, moim zdaniem, dosyć prosty i dziecinny. Ostatnio czytałam rzeczy pisane dosyć wymagającym językiem (lektury szkolne,
ech) i może dlatego miałam takie wrażenie czasami. Miałam też odczucie, że pod koniec drugiej części akcja pędzi za
szybko, za szybko niektóre osoby przeszły przemianę. I trochę jeden ze sposobów
rozwiązania pewnej sytuacji był przeprowadzony za szybko i chaotycznie.
Jakbym miała
dawać gwiazdki, dałabym cztery na pięć. Może cztery i pół. Mimo wszystko autor
podjął się ciężkiej tematyki i idealnie przedstawił myśli chłopca, który jest „inny”.
Takie same myśli ma wiele młodych osób przed swoim coming outem. „Co jeśli się dowiedzą?”, „Co zrobią?”, „Co jeśli…?”. Pojawia się tu też sporo zachowań homofobicznych wobec młodego chłopca, który dopiero wkracza w ten okres określania siebie. Alan jest mimo wszystko odważnym
człowiekiem. Cieszę się, że kupiłam pierwszą część tak spontanicznie. Nie
zetknęłam się nigdy wcześniej z taką, wydaną już, książką, która dotyka takie
tematy, przy okazji wplatając bardzo dobrze samoakceptację i tolerancję. Marzy mi się przeczytać
kolejną część, ale czy powstanie? Z pewnością chcę sięgnąć po więcej książek w
tej tematyce.
Cieplutko
Was zachęcam do zapoznania się z tymi tytułami. Są idealne na moment, w którym
chcemy przeczytać coś luźnego. Są różne opinie o tych książkach i może się ona
Wam nie spodobać, ale uważam, że warto dać szansę Alanowi.
Oby więcej książek w takiej tematyce pojawiało się na
półkach zamiast tych siejących nieprawdę na temat osób LGBT+ (widziałam takowe
na półkach w pobliskiej księgarni i byłam w szoku po samym opisie na tyle okładki).
Pamiętajmy, że miłość nie ma ograniczeń. Wiele osób chce kochać i być
kochanymi. Płeć nie ma znaczenia. Nie wpychajmy się innym w związki czy łóżko.
Dbajcie o siebie! Trzymajcie się i do następnego
przeczytania! <3


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz