środa, 20 maja 2020

"Alan Cole nie jest tchórzem" Erica Bella... czyli homoseksualizm NIE JEST zły


Dzisiaj chciałabym się wypowiedzieć na temat pierwszej książki o tematyce LGBT+, która wpadła mi w łapki oraz jej kontynuacji. Oczywiście jest to pierwsza wydana książka, bo takie amatorskie opowiadania internetowe się znalazły nie raz w mojej internetowej bibliotece. Będzie to bardziej wpis typu „dlaczego ta tematyka jest DOBRA”. Mam mieszane uczucia co do obu części, ale w mojej ocenie obu książkom należą się brawa.

W polskich księgarniach takie książki to duża sensacja, bo wiemy dobrze, jakie w naszym kraju jest do tego tematu podejście. Ciągle osoby innej orientacji niż heteroseksualna muszą pokazywać i udowadniać, że są normalnymi ludźmi, ich orientacja nie jest zbrodnią itp. Sama się z tym troszkę borykam, jako literka B. Ale nie o tym… Literatura o takiej tematyce… W głowach niektórych osób, które są totalnymi przeciwnikami innych orientacji seksualnych, może się zaraz pojawić obraz, że to nieodpowiednie, gorszące, a nawet ociekające seksem książki. Otóż nie, moi drodzy, a idealnym przykładem są właśnie te dwie perełki od Erica Bella. Bycie "innym" oznacza wiele pytań w głowie, wątpliwości, problemów, zmaganie się z agresją, brak akceptacji ze strony środowiska oraz trudną drogę do samoakceptacji. W Alanie Cole'u nie znajdziecie nic gorszącego czy intymnych momentów!

„Alan Cole nie jest tchórzem” i „Alan Cole nie tańczy” to książki o tematyce LGBT+, których autorem jest Eric Bell. Główny bohater w pierwszej części jest szaleńczo zakochanym nastolatkiem. Tylko w kim zakochanym? Otóż w chłopaku z jego szkoły. Jednak powiem Wam szczerze, że fakt, iż chłopiec jest gejem, nie jest tu najważniejszy i nie jest na pierwszym miejscu. Mamy tutaj wiele postaci, które są zagubione w życiu i w jakiś sposób siebie nie akceptują. Autor nie skupił się na samym homoseksualizmie (chociaż na tym opiera się problem samoakceptacji głównego bohatera), ale w głównej mierze na samoakceptacji, strachu przed tym, co powiedzą inni. Brat głównego bohatera wydaje się takim typowym złym starszym bratem pokroju tego z „Dziennika Cwaniaczka”, ale zaskoczycie się w obu częściach. Osobiście chciałabym więcej Nathana lub przeczytać cały jeden rozdział napisany z jego perspektywy. To moja ulubiona postać razem z Odinem z drugiej części. Do tego ukazuje ta książka Alana, który może woli chłopców, jest mniejszością, ALE jest zwyczajnym chłopcem z podobnymi problemami do tych, z którymi boryka się większość nastolatków. Ma marzenie, talent, dziwne przemyślenia na temat świata... Jak inni! A jednocześnie dąży do bycia sobą.


Książka jest napisana prostym językiem, niektóre sytuacje są rodem jak z głupawego serialu dla nastolatek, ale mimo wszystko przyjemnie się czyta. Taka zabawna zależność. Miałam kilka podejść do obu części, ale to raczej wynikało z lenistwa, bo jak wczoraj przysiadłam do „Alan Cole nie tańczy” to pochłonęłam drugie pół książki za jednym razem. Czasem ma się wrażenie, że czyta się jakieś fanfiction na Wattpad, ale jest coś, co odróżnia tę serię od tych internetowych prac, tylko nie umiem tego dokładnie nazwać. Moje mieszane uczucia co do historii o Alanie wynikają właśnie trochę z tych głupawych sytuacji, troszkę z języka, bo jest, moim zdaniem, dosyć prosty i dziecinny. Ostatnio czytałam rzeczy pisane dosyć wymagającym językiem (lektury szkolne, ech) i może dlatego miałam takie wrażenie czasami. Miałam też odczucie, że pod koniec drugiej części akcja pędzi za szybko, za szybko niektóre osoby przeszły przemianę. I trochę jeden ze sposobów rozwiązania pewnej sytuacji był przeprowadzony za szybko i chaotycznie.

Jakbym miała dawać gwiazdki, dałabym cztery na pięć. Może cztery i pół. Mimo wszystko autor podjął się ciężkiej tematyki i idealnie przedstawił myśli chłopca, który jest „inny”. Takie same myśli ma wiele młodych osób przed swoim coming outem. „Co jeśli się dowiedzą?”, „Co zrobią?”, „Co jeśli…?”. Pojawia się tu też sporo zachowań homofobicznych wobec młodego chłopca, który dopiero wkracza w ten okres określania siebie. Alan jest mimo wszystko odważnym człowiekiem. Cieszę się, że kupiłam pierwszą część tak spontanicznie. Nie zetknęłam się nigdy wcześniej z taką, wydaną już, książką, która dotyka takie tematy, przy okazji wplatając bardzo dobrze samoakceptację i tolerancję. Marzy mi się przeczytać kolejną część, ale czy powstanie? Z pewnością chcę sięgnąć po więcej książek w tej tematyce.

Cieplutko Was zachęcam do zapoznania się z tymi tytułami. Są idealne na moment, w którym chcemy przeczytać coś luźnego. Są różne opinie o tych książkach i może się ona Wam nie spodobać, ale uważam, że warto dać szansę Alanowi.

Oby więcej książek w takiej tematyce pojawiało się na półkach zamiast tych siejących nieprawdę na temat osób LGBT+ (widziałam takowe na półkach w pobliskiej księgarni i byłam w szoku po samym opisie na tyle okładki). Pamiętajmy, że miłość nie ma ograniczeń. Wiele osób chce kochać i być kochanymi. Płeć nie ma znaczenia. Nie wpychajmy się innym w związki czy łóżko.

Dbajcie o siebie! Trzymajcie się i do następnego przeczytania! <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz