piątek, 1 maja 2020

Kat nad początkiem i irytacją

Każdy mój post, który rozpoczynał nowy blog był nudny, schematyczny. Dalej zastanawia mnie, czemu preferowałam taki styl rozpoczynania. Tak naprawdę wcale nie muszę pisać posta wprowadzającego, bo ich zazwyczaj nikt nie czyta. Zawsze można od razu zacząć jechać z tematem, bez żadnego "jestem xyz".

No, ale się zdecydowałam już coś wstępnie napisać. Mam sporo wolnego miejsca i wypada je wykorzystać jakoś, co nie?

Photo by Tamara Gore on Unsplash




W sumie w swoim życiu widziałam wiele wstępów do blogów, bo lubiłam je kiedyś czytać. I wiecie co? Wszystkie były tak samo nudne jak moje.


Hej! Jestem XYZ. Uwielbiam A i interesuję się B. Jestem typem marzycielki. Uwielbiam dobre filmy. Mój blog będzie się skupiał na różnych tematach.  


Nie ma w sumie w tym nic złego, ale mnie irytuje ta schematyczność, mimo że sama to robiłam i zrobię pewnie jeszcze kiedyś. Zalatuje hipokryzją, bu. Do tego w sumie nie zliczę ile rzeczy mnie irytuje do tego stopnia, że mam ochotę nigdy już nie wracać do Internetu, ale zdarza się, że zrobię coś podobnego. Ale kto nie jest hipokrytą w jakimś stopniu? Może jednak rzeczy te w naszym wykonaniu wydają się mniej irytujące, bo są nasze?

Jednak są tez oczywiście rzeczy, które mnie irytują i ich nie powielam. Tylko problem jest taki, że większości to nie irytuje, a powiedzenie tego publicznie, że sytuacje typu takiego i takiego mnie irytują, bo to, tamto i jeszcze to, spotkać się może ze słowami "masz kija w dupie". Kocham te zdanie swoją drogą i nienawidzę jednocześnie. Niby mówią, żeby mieć swoje zdanie, ale jak cię irytuje dawanie spacji przed przecinkiem i napiszesz to grzecznie to dostajesz w twarz argumentem, że nie każdy musi znać interpunkcję i nie uważaj się za nie wiadomo kogo, bo nieempatyczny pomiot gówna jesteś. A nie masz wpływu na to, co cię irytuje i grzecznie o tym mówisz, aby dać upust temu zgniatającemu ci umysł uczuciu.

Irytacja jest wrednym tworem, bo coś może nas irytować do takiego stopnia, że chcemy ją dobitnie okazać, ale nie wypada i zaraz zleci się tłum osób, które na nas nakrzyczą. Osobiście mimo wszystko jestem za tym, aby czasem irytację zachować dla siebie - nie każdy potrafi ją wyrażać umiejętnie i bez krzywdzenia innych. Czasem serio jednak nie wypada i lepiej przemilczeć dla swojego i innych spokoju dany temat.

Kiedy już jednak ktoś wyraża swoją irytację to spotkać się można z wieloma typami osób. Jednak najbardziej widoczne są osoby, które przekształcają ją w nieumiejętna krytykę, która nie umie przyjąć kolejnej krytyki lub w zwykły hejt. O tym to nie będę się rozwodzić. Jednak są osoby, które już umiejętnie wyrażą krytykę, bez fejkowych informacji z kosmosu czy innej Narnii, z poszanowaniem innych. Jednak znajdzie się wtedy jakiś użytkownik, który powie "NIEEE, MASZ MYŚLEĆ JAK JA". Ewentualnie możemy znaleźć też agresorów z obu stron.

No i co tu zrobić? 💁

Wracając do tych początków to w sumie prawie nic o nich nie napisałam. Zboczyłam z tematu (jak zawsze, kochana), więc na odczepnego powiem tylko tyle, że sprawiają za dużo problemów przy pisaniu, bo mało kiedy wyglądają tak, jak byśmy tego chcieli i wychodzi jakiś gniotek. Ja nigdy nie umiałam i się nie nauczę, jak ciekawie je napisać. Podziwiam tych, co robią to świetnie (wystrzałowo, bombowo, wybitnie... dobra stop mojemu poczuciu humoru). Geniusze.

To nic nie wniosło do niczego.

Mam nadzieję,że nikt tego wpisu nie przeczytał. A jeśli tak – współczuję i chętnie oddam Wam stracony czas.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz